Zapach powietrza po deszczu. Bukiet róż. Tabliczka czekolady w kuchennej szafce. Zapach słodkich perfum ukochanej osoby. Delikatnie tańczący płomień świeczki na parapecie. Kot przyjaźnie mruczący na kolanach. Nowa książka upolowana podczas wyprzedaży.
Detale.
To właśnie te małe rzeczy, które składają się na nasze szczęście, te dzięki którym żyjemy pełnią życia. Tak naprawdę, nie zauważamy ich. Na uśmiech nieznajomego w autobusie odwracamy wzrok, a gdy ktoś powie nam miłe słowo to nasza pierwsza myśl to ,,kłamie". Te małe, najmniejsze rzeczy budują nasze poczucie szczęścia i wartości. Nadają szarej rzeczywistości wszystkich kolorów tęczy. Co raz częściej stajemy się przygnębieni i mówimy, że wszystko nie ma sensu, że jesteśmy nieszczęśliwi, samotni, źli, a czasem zamiast narzekać wystarczy zauważyć takie drobnostki. To da nam poczucie szczęścia. Przyrzekam.
Zostawiam Was teraz z piosenką, a właściwie coverem Studia Accantus
https://www.youtube.com/watch?v=S1Z_XKNTB98
An
niedziela, 18 czerwca 2017
wtorek, 6 czerwca 2017
To nic, kiedy płyną łzy. To nic, że tak trudno być
Większość z nas boi się płaczu
boi się, że ktoś zauważy jego łzy
wyśmieje
nie zrozumie.
Nie potrzebnie.
Każdy człowiek ma prawo płakać, ma prawo pokazać swoje emocje i dać im upust, ma prawo nie dawać sobie rady, ma prawo mieć chwilę słabości, ma prawo mieć kogoś przy kim nie wstydzi się łez. W książce ,,Bóg nigdy nie mruga" Regina Brett nie bez powodu zatytułowała jedną z lekcji ,, Płacz w towarzystwie przynosi większą ulgę niż płacz w samotności". Jest to jeden z moich ulubionych felietonów, z którym zgadzam się całym sercem, bo sama doświadczyłam takiej sytuacji.
Kiedyś straciłam przyjaciółkę. Zostawiła mnie z dnia na dzień rzucając przy tym dużo wyzwisk i przykrych słów. Załamałam się kompletnie. Nie chciałam z nikim o tym rozmawiać, z nikim się spotykać, bo wiedziałam, że skończy się to tymi łzami, których tak bardzo się wstydziłam, jednak któregoś wieczoru moja przyjaciółka postanowiła odprowadzić mnie do domu. Zaczęłyśmy rozmawiać po prostu, o wszystkim. W pewnym momencie rozmowa doszła do tego tematu. Na początku się speszyłam, przestraszyłam, chciałam urwać, ale otworzyłam się przed nią chwilę przed momentem, w którym miałyśmy się żegnać. Było już późno, osiedle jakby umarło, a my stałyśmy w ten grudniowy wieczór na środku uliczki przytulone i płakałam jej w ramię. Potem było już lepiej. Dałam upust swoim emocjom. Uwolniłam się. A ona? Od tamtej pory jest najważniejszą osobą w moim życiu, taką której ufam bezgranicznie. I nie był to ostatni raz kiedy przy niej płakałam. Innym razem przesiedziałyśmy 3 godziny na ławce przy pobliskim płaczu zabaw. Chwilę po tym, gdy ja zaczęłam płakać zauważyłam, że ona płacze razem ze mną. Nie wstydziłam się wtedy swoich łez. Poczułam się szczęśliwa.
,, Większość z nas uczono, że łzy są oznaką słabości.(...) Żadnych łez. Nie pozwól by ktoś zobaczył jak płaczesz" to słowa R.Brett w tym felietonie. Autorka nie zgadza się z nimi, bo wie, że łzy mają cudowną wartość. Jeśli potrafisz płakać to nie znaczy o Twojej słabości, a wręcz przeciwnie- że jesteś silny, silniejszy niż osoba, która całe życie ukrywa łzy.
An
boi się, że ktoś zauważy jego łzy
wyśmieje
nie zrozumie.
Nie potrzebnie.
Każdy człowiek ma prawo płakać, ma prawo pokazać swoje emocje i dać im upust, ma prawo nie dawać sobie rady, ma prawo mieć chwilę słabości, ma prawo mieć kogoś przy kim nie wstydzi się łez. W książce ,,Bóg nigdy nie mruga" Regina Brett nie bez powodu zatytułowała jedną z lekcji ,, Płacz w towarzystwie przynosi większą ulgę niż płacz w samotności". Jest to jeden z moich ulubionych felietonów, z którym zgadzam się całym sercem, bo sama doświadczyłam takiej sytuacji.
Kiedyś straciłam przyjaciółkę. Zostawiła mnie z dnia na dzień rzucając przy tym dużo wyzwisk i przykrych słów. Załamałam się kompletnie. Nie chciałam z nikim o tym rozmawiać, z nikim się spotykać, bo wiedziałam, że skończy się to tymi łzami, których tak bardzo się wstydziłam, jednak któregoś wieczoru moja przyjaciółka postanowiła odprowadzić mnie do domu. Zaczęłyśmy rozmawiać po prostu, o wszystkim. W pewnym momencie rozmowa doszła do tego tematu. Na początku się speszyłam, przestraszyłam, chciałam urwać, ale otworzyłam się przed nią chwilę przed momentem, w którym miałyśmy się żegnać. Było już późno, osiedle jakby umarło, a my stałyśmy w ten grudniowy wieczór na środku uliczki przytulone i płakałam jej w ramię. Potem było już lepiej. Dałam upust swoim emocjom. Uwolniłam się. A ona? Od tamtej pory jest najważniejszą osobą w moim życiu, taką której ufam bezgranicznie. I nie był to ostatni raz kiedy przy niej płakałam. Innym razem przesiedziałyśmy 3 godziny na ławce przy pobliskim płaczu zabaw. Chwilę po tym, gdy ja zaczęłam płakać zauważyłam, że ona płacze razem ze mną. Nie wstydziłam się wtedy swoich łez. Poczułam się szczęśliwa.
,, Większość z nas uczono, że łzy są oznaką słabości.(...) Żadnych łez. Nie pozwól by ktoś zobaczył jak płaczesz" to słowa R.Brett w tym felietonie. Autorka nie zgadza się z nimi, bo wie, że łzy mają cudowną wartość. Jeśli potrafisz płakać to nie znaczy o Twojej słabości, a wręcz przeciwnie- że jesteś silny, silniejszy niż osoba, która całe życie ukrywa łzy.
An
Subskrybuj:
Posty (Atom)